Jego kreska była lekka, a jednak pełna znaczeń — jak gest dłoni, który mówi więcej niż zdanie. Na kartce papieru potrafił zamknąć świat dawnych salonów, teatrów, kawiarni i rozmów prowadzonych półgłosem przy marmurowych stolikach.
– Rysować należy tak, jak się rysowało, kiedy się miało cztery lata, a reszta przyjdzie sama z wiekiem. I ja tak zacząłem – powiedział Uniechowski w jednym z wywiadów. Jego mentorem był malarz Feliks Słupski, uczeń samego Wojciecha Gersona. – Posadził mnie do rysowania jakiegoś garnuszka, jakichś kwiatków, najrozmaitszych drobnych przedmiotów. I na tym pierwsze moje umiejętności ćwiczył – wspominał artysta w audycji Polskiego Radia. I tak wyćwiczył, że Uniechowski stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich ilustratorów XX wieku, artystą o wyjątkowo eleganckiej kresce i niepowtarzalnym poczuciu humoru.
Urodził się w 1903 roku i przez całe życie związany był z Warszawą – miastem, które stało się tłem jego rysunków. W czasie wojny dekorował piece kaflowe. Od lat 50. XX wieku zajmował się tworzeniem scenografii do spektakli teatralnych, teatru telewizji i filmów. Wykonywał również plakaty, druki reklamowe, pocztówki i stworzył szereg ilustracji przedwojennej stolicy, które zostały zebrane w wielokrotnie ponawianym albumie „Stara Warszawa”.
Ale przede wszystkim Antoni Uniechowski zasłynął jako mistrz ilustracji książkowej. Jego prace towarzyszyły wydaniom klasyki literatury polskiej i światowej, m.in. utworom Aleksandra Fredry, Moliera czy Balzaka. Charakterystyczna, swobodna linia, oszczędność koloru oraz subtelna deformacja postaci sprawiały, że jego ilustracje nie tylko uzupełniały tekst, lecz także prowadziły z nim dialog, często dodając warstwę humorystyczną lub obyczajową.
Artysta był znakomitym obserwatorem codzienności. W swoich rysunkach prasowych (10 lat współpracował z “Przekrojem”) i szkicach obyczajowych z czułą ironią portretował życie kawiarniane, teatralne i towarzyskie przedwojennej oraz powojennej Polski. Jego bohaterowie – dystyngowani panowie w cylindrach, eleganckie damy, aktorzy i bywalcy salonów – tworzą świat pełen wdzięku, ale i lekkiej kpiny z ludzkich przywar. Uniechowski jednak nie ośmieszał — on rozumiał. Patrzył na ludzi z czułością i dystansem jednocześnie, jak ktoś, kto zna ich słabości, ale wciąż darzy sympatią.
Antoni Uniechowski zmarł w 1976 roku, pozostawiając po sobie ogromny dorobek artystyczny. Do dziś jego prace są cenione zarówno przez historyków sztuki, jak i miłośników klasycznej polskiej grafiki. Pozostał niedościgłym kronikarzem świata, który odchodził — świata form, manier i subtelnej gry pozorów.





