Tak się składa, że po raz drugi (po Jill Barklem) piszę o autorze, w którego życiu natura odgrywała szczególną rolę. Co więcej była lekarstwem na osobiste tragedie, które go spotkały.
W życiu Kennetha Grahame’a, przerywanym nieszczęściami (śmierć matki, alkoholizm ojca, nieudane małżeństwo i samobójstwo jedynego syna), przyroda i rozległe krajobrazy dostarczały mu radości.
Współcześnie jest znany z powieści „O czym szumią wierzby” opowiadającej o przygodach Ropucha i jego przyjaciół – Kreta, Pana Borsuka i Szczura. Na podstawie książki powstały filmy i seriale telewizyjne, w tym w latach 1984–1990 serial animowany, który uważany jest za najwierniejszą adaptację.
Powieść powstała najprawdopodobniej w domu przy 16 Phillimore Place (dawnej 16 Durham Villas) w dzielnicy Londynu Kensington. Początkowo dodatek literacki Timesa odrzucił książkę jako „bzdury niskiej jakości” oraz „jako wkład w historię naturalną… znikomy”. Recenzja Timesa okazała się jednak nietrafiona.
Po przedwczesnej śmierci matki Graham musiał opuścić rodzinny Edynburg i przenieść się wraz z trójką rodzeństwa do babki, która mieszkała w miejscowości Cookham Dean w hrabstwie Berkshire. Dwa lata spędzone w wiktoriańskiej rezydencji (notabene wystawionej w sierpniu 2023 roku na sprzedaż za pośrednictwem agencji nieruchomości Savills), naznaczyły go na całe życie i zaszczepiły miłość do natury. Kenneth, pogrążony w smutku po stracie mamy, wycofał się do wyimaginowanego, idyllicznego świata natury. Natury nostalgicznej i melancholijnej.
Wycieczki do pobliskiego lasu Quarry Wood, pokrytego grubymi dywanami mchu, i spacery wzdłuż Tamizy, nad którą pochylały się wierzby, niewątpliwie zainspirowały go do napisania powieści. Angielski krajobraz stał się tłem dla postaci kreta, szczura, borsuka, ropucha czy łasic. Zwierzaki te mają swoje wady i zalety, tak jak ludzie, i tak jak ludzie są traktowane. No może z trochę większą sympatią.
Graham powiedział kiedyś, że większość przyjaciół ma wśród zwierząt niż większość przyjaciół wśród ludzi. Podczas pierwszego spotkania z E.H. Shepardem, który miał stworzyć do książki ilustracje, od razu zaznaczył: „Kocham tych małych ludzi, bądź dla nich dobry”.
Shepard, który zasłynął głównie z ilustracji do Kubusia Puchatka, wspominał, że Graham nie był przekonany co do jego osoby. Ale słuchał cierpliwie, gdy ten opowiadał mu, co zamierza narysować. „Siedząc w fotelu, wsparty na poręczach, z odwróconą na bok piękną głową, wyglądając jak starożytny Wiking, opowiedział mi o pobliskiej rzece, o łąkach, na których tego wiosennego poranka pojawiły się krety, o brzegach, gdzie Szczur miał swój dom, sadzawkę, w której ukrywała się Wydra, i Dziki Las, wysoko na wzgórzu nad rzeką. Chciałby, powiedział, pójść ze mną i pokazać mi brzeg rzeki, który tak dobrze znał” – opowiadał Shepard. „…ale teraz nie mogę iść tak daleko i musisz sam znaleźć drogę” – powiedział Graham.
Wyobrażam sobie jak siedzą obok siebie: Graham spokojny, pełen nostalgii oraz Shepard, zwykle pogodny, wesoły, sypiący dowcipnymi anegdotami. Obaj doświadczyli podobnej tragedii – zostali osieroceni przed matki, różniły ich natomiast charaktery i usposobienie. Ale połączyła wspólna praca, która nie byłaby dopełniona, gdyby zabrakło jednego z nich.
Graham nie doczekał powstania ilustracji. Powieść wyszła w 1908 roku, a ilustracje dopiero w 1931 roku.





