Pocztówki z dawnych lat

Dzieci rzucają się śnieżkami, zjeżdżają na sankach, razem z tatą niosą choinkę. Zmrok, pierwsza gwiazda. Wszystko przysypane śniegiem. Mróz maluje na oknach skomplikowane wzory. Jest tak ciepło, tak przytulnie.

Pamiętam swój pierwszy kalendarz adwentowy od wujka, który pływał na statkach jako kapitan i przywoził mi zza granicy drobne upominki. Kalendarz przedstawiał miasteczko z ratuszem i wielką choinką na rynku. Na pierwszym planie św. Mikołaj rozdawał dzieciom prezenty. 

Gdy odgięło się element kalendarza, który znajdował się w jego górnej części, ukazywał się fragment w kształcie chmury. Pucołowate aniołki przygotowywały różne wypieki i foremkami wykrawały pierniki. Krzątały się w pocie czoła, obsypane mąką, umorusane czekoladą, którą ze smakiem podjadały, zaglądające co rusz do piekarnika, czy nie spaliło się ciasto. W tle paliły się szczapy drewna w kominku.

Kalendarz gdzieś zaginął. Ale została kolekcja pocztówek w tej samej stylistyce. Pocztówek przysyłanych z okazji świąt z różnych miast Polski do moich babć i dziadków pisanych przez rodzinę i znajomych.

Rodzice przez dłuższy czas również wysyłali kartki, ale dziś piszą je coraz rzadziej, bo rodzina się skurczyła, a młodzi kuzyni dawno zarzucili zwyczaj wymieniania się pocztówkami. 

Aż całkiem niedawno dostałam kartkę od bliskiej koleżanki. Później powiedziała, że lubi dostawać kartki. Teraz przypomniały mi się słowa Baśki, więc wyślę jej świąteczną pocztówkę jak drzewiej bywało. Na trójwymiarowej kartce stoją przysypane śniegiem świerki. Jest noc, ale widna, bo pełna gwiazd. Jest tak ciepło, tak przytulnie.

Kartka, którą otrzymali moi pradziadkowie w 1938 r.
Kartka, którą napisał Dziadek Olek do Babci Lusi tuż po tym, jak się poznali (dziadkowie od strony mamy)
Karta adresowana do mojej prababci Walerii (ze strony mamy), Rejowiec

Ostatnie artykuły

Masz pytania? Skontaktuj się ze mną!